Decoupage - to moje hobby. Inne techniki? - też je lubię :)

niedziela, 29 marca 2015

Pisanka wklęsła

Poprzednie święta obfitowały u mnie we wklęsłe bombki.
Wiem, że dziewczyny nie darzą ich sympatią, ale ja je jakoś wyjątkowo polubiłam.
Po kolejnej serii przeczytałam komentarz Viki: "..., a teraz zrób wkopaną pisankę...".
Sprowokowała mnie.
I zrobiłam.
Jako komplet do tego medalionu.



sobota, 21 marca 2015

Wojownicza Magda

Ostatnią  wolą Magdy http://wojownicza.blogspot.com/ było podzielenie się ze wszystkimi ważnym przekazem Gabriela Garcii Marqueza pt. "List do Przyjaciół".



piątek, 13 marca 2015

Dla małych kobietek? Musowo na różowo!

W opozycji do poprzednich przybrudzonych podkładek dzisiaj standard.
Jakoś tak już przypisane mi zostały damesy różnego rodzaju i wszelkie kapelusznice.
Jak koleżanki myślą o szkatułce z medalionem to od razu włącza się im lampka z napisem: "Olinta" :)
Ale ja nie narzekam oczywiście!
Ja je robię z lubością rzec można!
Ogromną.
Bezustannie.
I tak powstały dwie szkatułki dla dziewczynek, w tym jednej prawie już dorosłej.
Pierwsze musiało powstać jak zwykle szybko więc w ruch poszedł tłoczony papier i gotowe półperełki.
Całość prócz damy lakierowana na przyjemną w dotyku satynę.


sobota, 14 lutego 2015

Dirty cupcakes

Szukałam długo jakiegoś serca, żeby je pokazać akurat DZIŚ i nie znalazłam prawie nic.
Kompletna posucha u mnie w tym temacie.
I nagle przypomniałam sobie o podkładkach w mufinki!
Słodka czekoladka, która zdobi jedną z nich uratowała tego posta. :D
Tak więc dziś najprostsze decou w przybrudzonym wydaniu.
Miłego świętowania i oby ono trwało każdego dnia!





niedziela, 1 lutego 2015

Koronkowe reliefy

Przeglądając dziś zdjęcia znalazłam foty świeczników, których Wam tu nie pokazałam.
To było pierwsze większe pole ćwiczebne w temacie zawijasków i reliefów.
Powstały ponad rok temu kiedy na forum ogłoszono wymiankę pod hasłem "Ogrzejmy się".
Wiedziałam, że przedmiotami będą świeczniki, które pasowały do hasła przyświecającemu zabawie.
No i zostało połączyć reliefy z medalionami, które tak bardzo lubi moja para wymiankowa.
Na szczęście Harrison Fisher namalował tyle pięknych dam, że mogłam bez problemu wybrać kilka, które pasują do siebie kolorystycznie.
Medaliony postanowiłam pokryć delikatnymi spękaniami.
Równocześnie z tą pracą kończyłam inną i... pomyliłam preparaty.
Ale okazało się, że i tak można!
Pomyłka okazała się miłym dośwaidczeniem, którym się z Wami podzielę.
A mianowicie: kiedy na step1 preparatu medium Stamperii położymy step2 sottile to spękania będą jakby oba stepy były robione preparatem sottile.
Przyznam szczerze, że gdy odkryłam pomyłkę to byłam o krok od zmycia preparatów, ale poczekałam, a nawet sekundę podsuszyłam medaliony suszarką i opłacało się, bo wyszło nieźle.
Po zabezpieczeniu kraka położyłam lakier szklący i zabrałam się za reliefy.
Za dużą ilość reliefów.
Za całe wagony reliefów. :)))
Dokładałam kolejne i kolejne, aż powstała reliefowa koronka.
Medaliony otoczyłam perłowymi łezkami i na koniec całość postarzyłam patyną.
Pamiętam, że bałam się o dotarcie dam w nieskazitelnej postaci, bo lakier szklący schnie długo.
Na szczęście trafiły w nienaruszonym stanie.
A radość, którą opisała Ewa była dla mnie bezcenną nagrodą. :)



niedziela, 18 stycznia 2015

Recykling na szaro

Pani Kasia oglądając przez moje ramię zdjęcia na blogu wspomniała, że ma pewną tacę.
"Właściwie to ona jest do wyrzucenia" - powiedziała
"A to dlaczego? Wszystko można przywrócić do życia!" - odparłam.
Uwierzyła.
Jak zobaczyłam tę tackę to zwątpiłam w swoje zapewnienia...
Nie dość, że wykonana została z płyty paździerzowej to z ubytkami i zadziorami.
Wyzwanie jak stąd na Spitsbergen.
Wymagania kolorystyczne były konkretne i miały postać małej podkładki pod kubek.
Tacka miała stanowić komplet, więc musiała być ozdobiona snopkiem lawendy.
Dodałam transfery, woski, przecierki i lakier matowy.
Dwa momenty będę wspominać niczym dwie fotografie:
moją minę, kiedy zobaczyłam ten sfatygowany kawałek paździerza. - pstryk,
i minę pani Kasi kiedy pokazałam jej tackę po recyklingu - pstryk.


wtorek, 6 stycznia 2015

Bombkowe ostatki

Podsumowując sezon bombkowy muszę przyznać, że ten był wyjątkowo płodny.
Ilość, która u mnie powstała pozwoliła na dość intensywny trening w temacie reliefów czy koronek.
No i kolejny raz przekonałam się, że robiąc jedno i drugie najważniejsza jest cierpliwość. :)
Przy okazji udało mi się przetestować nowe preparaty i media, więc mam nadzieję, że uniknę w przyszłym roku różnych wpadek i rozczarowań. Jeśli oczywiście nauki nie zapomnę... ;)
Myślę, że dziś kiedy przybyli Trzej Królowie to już najwyższy czas, by pokazać ostatnie bombki.
Pierwsze tematycznie nawiązują do dzisiejszego święta, bo gości na nich Matka Boska Cygańska w turkusie i w ecru oraz cała święta rodzina na dwóch medalionach.